Technika kontra łapówkarze
Sprawa dotyczy kontraktów związanych z budową gmachu Opery Krakowskiej. Zarzuty korupcji i płatnej protekcji postawiono także dyrektorowi opery Piotrowi R.
Rafał S. odebrał walizkę ze specjalnie oznaczonymi przez CBA pieniędzmi wpiątek wieczorem na stacji paliw w Chęcinach pod Kielcami. Gdy chciał wyjechać swym volvo ze stacji, zatrzymali go funkcjonariusze CBA. Zdążył już przepakować pieniądze i podzielić je na dwie części. Jedna ukryta była w jego aucie w pudełku po niszczarce papieru, a druga w walizce pod zapinaną na zamek podszewką.
CBA zdecydowało się na akcję kontrolowanego wręczenia łapówki po uzyskaniu informacji o próbie wymuszenia łapówki przez Rafała S. Miał się nią podzielić z dyrektorem opery. - Za okrągły milion złotych w gotówce obiecał on pozytywnie rozstrzygnąć zatwierdzenie jednego z projektów wykonawczych w nowo budowanym gmachu teatru muzycznego w Krakowie. Zlecenie warte było kilkadziesiąt milionów złotych - informuje dyrektor gabinetu szefa CBA Tomasz Frątczak, Zarówno krakowska prokuratura, jak i CBA nie podają, od kogo Rafał S. zażądał łapówki.
Zarzuty
Architekt Rafał S. do kwietnia był pracownikiem opery odpowiedzialnym za budowę nowego gmachu, a następnie w ramach własnej firmy współpracował z dyrektorem tej placówki Piotrem R., opiniując projekty budowy i wyposażenia sceny muzycznej wraz z zapleczem. Teraz na trzy miesiące trafił do aresztu tymczasowego. Sąd odmówił natomiast aresztu dla dyrektora opery Piotra R. - On również usłyszał zarzuty korupcji i płatnej protekcji - mówi Bogusława Marcinkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Piotr R. jest dyrektorem opery od 2004 r., ale do jego pracy od wielu miesięcy były zastrzeżenia, min. co do sposobu prowadzenia budowy nowego gmachu, który ma kosztować 106 mln zł. Wkrótce miał odejść ze stanowiska, bo na początku września władze województwa wybrały w konkursie jego następcę.
Pułapka
Tomasz Frątczak potwierdza, że CBA bardzo często korzysta w czasie akcji ze wsparcia technicznego.- Nazywamy to działaniem z, użyciem pułapek kryminalistycznych - mówi. Odmawia jednak podania szczegółów, bo są objęte tajemnicą. W czasie akcji krakowskiej zastosowano wręczenie specjalnie oznakowanych banknotów. W dotychczasowych akcjach stosowano specjalną substancję, która pozostawiała ślady na dłoniach. Były one widoczne w świetle ultrafioletowym. Zwykły GPS jest zbyt słaby, by określić położenie walizki z pieniędzmi w budynku lub bagażniku. Lepiej używać sieci komórkowej
Ponieważ metodę tę znają również przestępcy, powoli odchodzi ona do lamusa. Obecnie używa się częściej innych substancji, których nie wykrywa się w ultrafiolecie, lecz winny sposób. Funkcjonariusze nie chcą również ryzykować, że przestępcy zorientują się, iż coś jest nie w porządku, dlatego nigdy podczas akcji nie używają falsyfikatów, lecz prawdziwych banknotów.
Lepsze od GPS
Ponieważ zwykle są to bardzo duże kwoty, pieniądze są zabezpieczane w dodatkowy sposób, pozwalający śledzić drogę, jaką przebywają. Najczęściej sięgano po nadajniki GPS pozwalające ustalić pozycję np. walizki z dokładnością do jednego metra.
Nie jest to jednak metoda doskonała. Nadajniki GPS,choć mają niewielkie wymiary, nie są zupełnie niewykrywalne. Do tego zwykły GPS, by określić położenie, musi "widzieć" niebo. W budynku czy np. w bagażniku jest bezużyteczny. Z tego względu używa się bardziej zaawansowanej techniki, która wykorzystuje m.in. infrastrukturę sieci telefonii komórkowej. Podejrzany przepakował łapówkę do dwóch toreb.
Jerzy Sadecki, Cezary Gmyz, Rzeczpospolita nr 224 z 25-09-2007
